Są terapią, źródłem wiedzy i rozrywką

Z Marią Matuszewską, bibliotekarką biblioteki osiedlowej, rozmawia Grażyna Maria Dzierżanowska 

Są terapią, źródłem wiedzy i rozrywką

*Pani wychowała już własnych czytelników, to dziś trzydziestolatkowie - tyle lat Pani tu pracuje.

Tak. Początkowo biblioteka znajdowała się w budynku spółdzielni mieszkaniowej.

Od ’93 roku jesteśmy w miejscu żłobka miejskiego. Przychodzą tu zupełnie małe dzieci z rodzicami i babciami, dzieci starsze, młodzież oraz dorośli czytelnicy.

*I każdy znajduje tu coś dla siebie, oczywiście.

Oczywiście. 15 tys. woluminów! Ponadto czytelnia internetowa, oddziały dla dzieci, młodzieży i dorosłych.

*Którzy z Pani czytelników garną się do czytelnictwa najbardziej?

Chyba dzieci. W dodatku zauważyłam wzrost wypożyczeń wśród młodych jak i dorosłych czytelników. A mam ich 368.

*Dużo, jak na osiedlową bibliotekę.

W dodatku mamy dopiero marzec. A wypożyczają u nas czytelnicy z osiedla Tysiąclecia, Pana Tadeusza, Komisji Edukacji Narodowej oraz ze Skarpy Górnej i Dolnej.

* No to musimy obalić pogląd jakoby Internet wyparł czytelnictwo PAPIEROWE.

Absolutnie się z tym nie zgadzam. Internet nie jest zagrożeniem dla moich czytelników. Ci, którzy buszują w Internecie, czytelnicy internetowi, są zarazem naszymi czytelnikami. Odchodząc od komputerów, wypożyczają książki.

*Uczniowie, widzę, wpadają do Pani. Po lektury szkolne?

Mamy bogaty wybór lektur, zarówno dla dzieci z podstawówek, z gimnazjów jak i z liceów.

*A literatura piękna… Co czytają dziewczęta, co chłopcy?

Dziewczynki wypożyczają książki z serii Nie dla mamy, nie dla taty, lecz dla każdej małolaty, ponadto Ewy Nowak, Marty Fox, Anny Onichimowskiej. Wracają również do autorek trochę zapomnianych, jak: Krystyna Siesicka, Małgorzata Musierowicz i Małgorzata Snopkiewicz. Natomiast chłopcy wypożyczają Tolkiena, Sapkowskiego, książki z serii o wampirach, o koszmarnym Karolku, horrory. Seria Zmierzch ma powodzenie – interesują się nią i dziewczęta, i chłopcy.

*Książki uświadamiające, o seksualności człowieka – są czytane?

Tak, bardzo. Owszem, prosi się o nie z pewną nieśmiałością, ale jestem cierpliwa, wysłuchuję, podpowiadam… Młodzi pytają o książki o dorastaniu, o narkomanii… „Pamiętnik narkomanki” Rosiak cieszy się nadal ogromną poczytnością, także „My, dzieci z dworca ZOO”… Gimnazjalistka, kiedy mi ją zwracała, powiedziała, że ta lektura wywarła na niej ogromne wrażenie i że przyrzekła sobie, że nigdy nie sięgnie po narkotyki. Tu dodam, że zorganizowaliśmy wystawkę książek o narkomanii, także pogadankę o przeciwdziałaniu temu strasznemu nałogowi.   

*Nowości wydawnicze?

Nie narzekam na brak nowości. Mam możliwość wyboru nowości dla swojej biblioteki. Mam mnóstwo książek takich autorów jak: Michalak, Rudnicka, Sowa, Cygler, Szwaja, Kowalewska… Sugeruję się tym, o co proszą czytelnicy, zresztą i my bibliotekarze mamy dostęp do wszelkich  nowinek literackich.    

*Bibliotekarka musi być bystrą obserwatorką, powinna mieć wiedzę z różnych dziedzin…

Owszem, czytelnicy przychodzą z różnymi tematami, nie tylko z literackimi, ale także z pogranicza filozofii, psychologii, teologii.

*Coś Panią zadziwiło przez te 30 lat bibliotecznej pracy?

Boże! Zaskoczyły mnie sytuacje związane z czytelnikami… Niektórzy pytali, czy można się zapisać do biblioteki! Mówili, że nie są jeszcze zdecydowani na 100%, pytali, czy to nie będzie… śmieszne. Takie lekkie zawstydzenie, które mija wraz z założeniem karty oraz  z kolejnymi wypożyczeniami.

*Wypożyczenia… A co się dzieje, kiedy w bibliotece osiedlowej nie ma danego tytułu? Czytelnik odchodzi z kwitkiem?

O, nie. Wówczas polecam PBP im. Joachima Lelewela, z którą mam dobry kontakt. Dzwonię, pytam o tytuł, sprowadzam książkę lub czytelnik sam wypożycza ją z Lelewela. Dużo jest takich przypadków.

*Kobiety lubią romanse?

Tak, ale nie tylko. Raczej książki z życia wzięte – takim terminem się posługują.

*A dzienniki, pamiętniki, biografie…

Cieszą się niesamowitą wręcz popularnością, np. książka Beaty Tyszkiewicz  „Nie wszystko na sprzedaż” biła i bije rekordy popularności, także dwutomowa autobiografia ks. Jana Twardowskiego. Bardzo chętnie czytane są biografie popularnych artystów - Anny Jantar, Barbary Brylskiej… Obecnie czytelniczki pytają o biografię  Wioletty Villas, o książkę Danuty Wałęsowej, Magdy Zawadzkiej o Gustawie Holoubku. Jeszcze ich nie mamy, ale zakupimy. Jeśli chodzi o dzienniki, to padają pytania o drugi tom „Dzienników” Jarosława Iwaszkiewicza.  Biografie i autobiografie są mniej czytane przez młodzież, raczej nie wykazuje ona zainteresowania tą literaturą.

*Do niej trzeba dorosnąć! Dojrzeć. A książki, które pomagają żyć, są czytane?

Tak, często czytelnicy odnajdują w nich sami siebie lub sytuacje, w których się znaleźli. To jakby poradniki, które pozwalają przeżyć nawet duże tragedie życiowe, szczególnie śmierć dzieci. Mam takie doświadczone losem czytelniczki… Książki więc są dobre na wszystko. Są terapią, źródłem wiedzy i rozrywką.